przypadkowe hity

11:45:00 logos Nosko 3 Comments

Pamiętam z dzieciństwa wizyty w księgarni...kameralnej, przepełnionej książkami. Księgarni na rogu:)
Pamiętam mojego tatę, który raz w tygodniu próbował pokazać mi świat książek.
Pamiętam, że słowniki, encyklopedie, atlasy i publikacje z "samym tekstem" wywoływały znieruchomienie u mojego taty i uśmiech.
Pamiętam moje zniechęcenie, gdy tato dłużej zatrzymywał uwagę przy książkach z "samym tekstem".
Pamiętam siebie...wertującą książki z obrazkami.
Uwielbiałam serię małych książeczek, w których świat Walta Disneya wydawał mi się "ładny, ciekawy"?:).
Początek listopada gazeta Dziecko:) i mała niespodzianka : Moja bajeczka, wyd. Egmont.
Boba budowniczego nie udało się dostać...ale Klinikę dla pluszaków już tak.
Warto się było skusić. Doktor Dosia ratująca wóz strażacki - Jasiu był/jest na tak!!!
Mały format, ale wątek udało się wpleść w kilka stron...disneyowska grafika i ostatnia strona- mini obrazki całej serii (o mam tylko klinikę mamusiu...).
W porywie serca miałam odruch zdobycia kolejnych części serii.
Ale rozsądek zwyciężył - odwiedź bibliotekę...ta seria tam jest.

 I dzięki rozsądkowi mieliśmy fajną wycieczkę...
Fajną- bogatą w kilka zdobyczy. Kilka pozycji z Mojej bajeczki, kota Findusa i Listonosza Pata:):)
Listonosz Pat...oglądaliście?
Ja tak. A dzieki mojemu małemu synowi, czytając poznaję, co rusz nowe przygody.
Wyprawa do biblioteki okazała się strzałem w 10-tkę.
Okazało się, że nie Moje bajeczki...Nie ucieczka kota Findusa lecz Urodziny Juliana-synka Pata są hitem nad hity.
Dziś w cyklu Przygody z książką zapraszam Was na wycieczkę do stron z Patem...
Duża czcionka, elementy obrazkowe ułatwiające włączenie się maluchowi we wspólne czytanie- chcemy więcej!
Podsumowując ten miesiąc był wyprawą w przeszłość.
Pokazuję, pokazujemy Jaśkowi jak fajnie można spędzić czas.
Ten czas nic nie kosztuje...nie wydaliśmy na książki ani złotówki.
A frajda ze zdobyczy bezcenna. Wspomnienia mieszane z teraźniejszością zyskują na wartości z roku na rok.
Ten czas przyniósł mi jeszcze jeden prezent...roczny Jasiek miał swoją własną kartę, ale do pewnej półki nie mógł dosięgnąć. Dziś ma własną kartę...sam wypożycza książki...i jest wyższy od półki.
Wpadajcie na inne blogi...zasiedźcie się w bibliotece:):)

magda






3 komentarze:

  1. biblioteka to jest to! uwielbiamy!

    OdpowiedzUsuń
  2. Chodzimy i my - ostatnio nawet wstydu się najedliśmy, bo za przetrzymane książki była kara. Oj, kiepskie wzorce przekazuję dzieciom, nie ma co :)

    OdpowiedzUsuń
  3. też mamy jedną taką 'wszystkonającą' bibiliotekę :) ale chyba na Pata jesteśmy już nieco za starzy - u nas rządzi Findus :)

    OdpowiedzUsuń